Wyprawy

Słynny alpinista Reinhold Messner zapytany niegdyś o to, dlaczego chodzi po górach, odpowiedział krótko, lecz jakże trafnie – „bo są”. Piękno gór poznajemy zazwyczaj podczas górskich wędrówek, wycieczek rowerowych, bądź też zimą przemierzając zasypane szlaki na skiturach. Czy tylko? My połączyliśmy dwie pasje – pasję do gór i pasję do off roadu, czego efektem jest „Beskidzkie4x4”.: Czy zatem można poznawać piękno gór z okien samochodu terenowego? Oczywiście, że tak!

A wygląda to mniej więcej tak, jak opisana poniżej pilotażowa wyprawa (program jest każdorazowo uzgadniany z uczestnikami i może ulec dowolnym modyfikacjom)

wyprawy 4x4

Spotykamy się punktualnie o 9.00 w Zembrzycach. Humory dopisują, a pogoda wręcz jak na zamówienie. Ruszamy! Krótki odcinek wzdłuż Skawy na rozgrzewkę, troszkę „osiedlówki” z pięknymi widokami na Suchą Beskidzką i po pół godziny mijamy centrum stolicy powiatu. Czas na nieco gór. Wspinamy się na Koźle, skąd po raz pierwszy naszym oczom ukazuje się Królowa Beskidów. Towarzyszyć nam będzie ona przez niemal cały dzień, demonstrując jednocześnie swe kapryśne oblicze – wierzchołek tonąć będzie do samego wieczora pod grubą pierzyną chmur. Szutrem docieramy do osiedla Żmije. Na szczęście nie spotykamy tam żadnych pełzających niespodzianek . Zjeżdżamy na Błądzonkę, kierujemy się na przełęcz Lipie i przez Stryszawę kierujemy się do Lachowic. Tu coś dla ducha – zwiedzamy kościół, prawdziwą perłę architektury drewnianej w Małopolsce. Zabytek robi na ekipie wielkie wrażenie. Następnie godzina na słynnym osuwisku z 2001 roku i w drogę! Okolica obfituje w ciekawe drogi o różnym stopniu trudności. Po południu w miejscu specjalnie do tego przygotowanym palimy ognisko i posilamy się pyszną kiełbaską. Najedzeni ruszamy na trasę w okolicach Huciska i Pewli Wielkiej. Widoki na ośnieżoną Babią Górę, Pilsko i inne beskidzkie szczyty zapierają dech w piersiach. Do tego dochodzą emocje przy pokonywaniu olbrzymich rozlewisk, które zima pozostawiła po sobie na normalnie przejezdnych drogach. O głębokości rozlewisk przekonujemy się dopiero wtedy, gdy nasze auta grzęzną w nich niemal do połowy. Po „wtopie” samochodu prowadzącego i konieczności użycia wyciągarki, następne „kałuże” pokonujemy na „faji”, co okazuje się techniką skuteczną, choć zalane kable Patrola uziemiają go na moment w samym środku brodu. Mamy szczęście, bo nie brakuje nam również akcentów faunistycznych. Między Huciskiem a Koszarawą spotykamy dwa niezwykle fotogeniczne dziki, choć jak twierdzą niektórzy mogły to być świniodziki. Gdy docieramy do Zawoi zaczyna już powoli się ściemniać. Odpoczywając na Hali Barankowej, przy ostatnich promieniach słońca żegnamy Babią Górę. Ruszamy dalej na trasę, mijamy liczne zawojskie przysiółki, słynny w Beskidach Przysłop na którym wita nas noc, i zjeżdżamy przy świetle reflektorów i halogenów w kierunku Stryszawy, by w końcu przez Suchą i Zembrzyce dotrzeć już w całkowitych ciemnościach do Bacówki u Harnasia. Oczywiście przy bramie wjazdowej czeka na nas gospodarz w stroju prawdziwego Harnasia. Kolacja przy grillu, a potem do późnej nocy długie rozmowy przy klimatycznym kominku w bacówce.

imprezy 4x4

Drugi dzień wita nas piękną pogodą. Kapryśna poprzedniego dnia Babia Góra, ukazuje dziś w pełni swe oblicze. Aparaty fotograficzne idą w ruch. Śniadanie, co jest dla nas niespodzianką, to ponownie grill. Najedzeni do syta żegnamy naszego gospodarza i ruszamy trasą „Wokół bacowego komina”. Łagodnie zdobywamy okoliczne wzniesienia, aż docieramy do miejsca z widokiem na budowany „od zawsze” zbiornik Świnna Poręba. Aparaty znów rozgrzewają się do czerwoności, bo za rok lśnić w dole będzie już tafla sztucznego jeziora. Okrążamy Marcówkę i wjeżdżamy w dość trudny teren, udostępniony przez naszych znajomych. Dużo błota, dużo pochyłości, jary i potoki i głębokie koleiny. Auta, a właściwie kierowcy, świetnie przechodzą kolejny test i pomalutku zbliżamy się do ostatniego odcinaka naszej wyprawy. Dojeżdżamy w okolice Zachełmnej, by kierować się następnie do Lanckorony. Zwiedzaniem wzgórza zamkowego i rynku kończymy naszą dwudniową wyprawę żegnając się na klimatycznym lanckorońskim rynku.

Do zobaczenia na kolejnej wyprawie z „Beskidzke4x4”.

imprezy 4×4

Zobacz galerie na naszym oficjalnym profilu FB 

 

Terminy             Ceny            Zgłoszenia