Archiwum kategorii: Uncategorized

Mitsubishi Pajero 3.0 V6 – long – wyprawowy – sprzedam

Mitsubishi Pajero 3.0 V6 – long – wyprawowy

Rok produkcji: 1993

Niezniszczalny silnik V6 – 3l – 150 KM benzyna + gaz
Skrzynia biegów manualna – Super Select
Bogate wyposażenie. Tempomat, Klima – działająca, pełna elektryka, szyberdach.
Blokada mostu tylnego

Auto bardzo dobrze się prowadzi. Pracuje równo na gazie i benzynie. Skrzynia biegów działa płynnie.

Nie wymaga wkładu finansowego

W samochodzie zmodyfikowano lub wymieniono:
1. Intalacja gazowa STAG
2. Opony 32’ AT
3. Wszystkie oleje
4. Klocki hamulcowe
5. Sworznie, gałki, – przód
6. Przekładnię kierowniczą
7. Sprężyny tył – Lovells
8. Amortyzatory – Kayaba
9. Usunięto wykładziny
10. Rozrząd
11. Błotniki przednie nowe
12. Snorkel
13. Remont i lakierowanie całej karoserii
14. Remont całej ramy
15. Podcięcia nadkoli
16. Stalowe zderzaki
17. Płyta pod wyciągarkę
18. Stalowa osłona zbiornika
19. Mocowania skrzyni biegów
20. Łańcuch reduktora

Cena: 24 500 zł brutto (Faktura VAT marża)

Beskidzka włóczęga 3D – Hard – brak miejsc

Uprzejmie informujemy, że w ciągu kilku minut od ogłoszenie poprzedniego posta dokonano rezerwacji   na 22-24 lipca 2016 – zapraszamy na kolejne terminy!

Tych, którzy nie „załapali” się na wyprawy jeszcze raz  zapraszamy 16 lipca  na „Rąbanicę” w Bacówce u Harnasia, czyli kultową imprezę naszego „Bractwa Zbójników Podbabiogórskich”

Wstęp bezpłatny !!!!

Do zobaczenia!!!

TransBid – bezpłatna giełda transportowa – konkurs wciąż trwa!

Przypominamy, że do końca roku 2015 rejestrując się na i korzystając z giełdy transportowej TransBid.eu można wygrać udział wyprawie z Beskidzkie4x4. W tym okresie tj. do końca roku 2015 Transbid.eu pozostaje giełdą bezpłatną więc jeśli masz zlecania transportowe lub dysponujesz wolnym pojazdami zarejestruj się już dzisiaj na www.transbid.eu i spróbuj swoich szans w konkursie. To nic nie kosztuje! Zapraszamy!

Zdjecie_TransBid

Ale było ślisko

I już kolejna wyprawa beskidzkimi szlakami za nami. Tym razem pogoda  zafundowała nam zasadniczą zmianę, czyli lało przed, w trakcie i na koniec wyprawy. Było tak ślisko, że normalnie przejezdne na ośce trasy sprawiały duży kłopot i już na samym początku nastąpił efekt domina, czyli po ugrzęźnięciu jednego samochodu, następne wpadały w ta samą pułapkę. Taki obrót sprawy nie wcale nie przeszkadzał załogom, a wręcz odwrotnie od początku wszyscy współpracowali w pełni się integrując. W ruch poszły wyciągarki, liny, zblocza i co najważniejsze głowy. Wspólnymi siłami i pomysłami i po solidnym teście wyciągarki Zbyszka z Patrola,  wykaraskaliśmy się z opresji i z dużą obsuwą, ale jednak dotarliśmy na ognisko.
Druga cześć trasy mimo głębokich rozlewisk okazała się znacznie łatwiejsza, a po porannej zaprawie nikt już nie szukał dodatkowych wrażeń w głębokich jarach.

IMG_2377

W międzyczasie chmury się podniosły i zobaczyliśmy urocze oblicze Beskidów.

IMG_2411

Wieczorem przy grillu zasłużeni „dmuchali” w trąbitę, a Markowi udało się nawet wydobyć z niej melodię.

IMG_2439

Drugi dzień powitał nas ciepłym porankiem więc tradycyjnie rozpoczęliśmy od śniadania w plenerze. Krótki test toru przez Tomka i prawie bok Bartka ostudził poranne zapały i Jaro i Wojtek postanowili dłużej odpocząć po solidnym śniadaniu 🙂 .
Z resztą załóg ruszyliśmy na trasę i znowu było ślisko. Normalnie przejezdny trawers okazał się na tyle obślizgły, że wyciągarka znowu poszła w ruch, a kolejne wzniesienia trzeba było pokonywać na pełnych obrotach, żeby opony mogły się czyścić z błota.  Cóż wniosek prosty, następnym razem na takie warunki założymy MT-ki.
Po drodze, Patrol Zbyszka „stracił” koło i dzięki pełnej współpracy (trzech pracowało, reszta patrzyła 🙂 – pies też) udało się koło wymienić.

IMG_2498

W miarę planowo udało się dotrzeć do Lanckorony, gdzie oczywiście o sobie przypomniał deszcz. Zrezygnowaliśmy ze zwiedzania zamku i wylądowaliśmy na dobrej kawie w Cafe Pensjonat.

IMG_2502

Tutaj pożegnali się już prawie wszyscy i tylko z załogą Mercedesa dotarliśmy do Kalwarii, gdzie w strugach deszczu zwiedziliśmy cześć zabudowań klasztornych. Cóż wszystko co dobre kiedyś się kończy i tutaj musieliśmy się pożegnać, ale podobnie jak z innymi załogami, z opcją, że jeszcze spotkamy się na trasie…,

Zatem do zobaczenia i szykujcie maszyny na następne Beskidzkie 4×4 – nowe trasy w przygotowaniu.