Ale było ślisko

I już kolejna wyprawa beskidzkimi szlakami za nami. Tym razem pogoda  zafundowała nam zasadniczą zmianę, czyli lało przed, w trakcie i na koniec wyprawy. Było tak ślisko, że normalnie przejezdne na ośce trasy sprawiały duży kłopot i już na samym początku nastąpił efekt domina, czyli po ugrzęźnięciu jednego samochodu, następne wpadały w ta samą pułapkę. Taki obrót sprawy nie wcale nie przeszkadzał załogom, a wręcz odwrotnie od początku wszyscy współpracowali w pełni się integrując. W ruch poszły wyciągarki, liny, zblocza i co najważniejsze głowy. Wspólnymi siłami i pomysłami i po solidnym teście wyciągarki Zbyszka z Patrola,  wykaraskaliśmy się z opresji i z dużą obsuwą, ale jednak dotarliśmy na ognisko.
Druga cześć trasy mimo głębokich rozlewisk okazała się znacznie łatwiejsza, a po porannej zaprawie nikt już nie szukał dodatkowych wrażeń w głębokich jarach.

IMG_2377

W międzyczasie chmury się podniosły i zobaczyliśmy urocze oblicze Beskidów.

IMG_2411

Wieczorem przy grillu zasłużeni „dmuchali” w trąbitę, a Markowi udało się nawet wydobyć z niej melodię.

IMG_2439

Drugi dzień powitał nas ciepłym porankiem więc tradycyjnie rozpoczęliśmy od śniadania w plenerze. Krótki test toru przez Tomka i prawie bok Bartka ostudził poranne zapały i Jaro i Wojtek postanowili dłużej odpocząć po solidnym śniadaniu 🙂 .
Z resztą załóg ruszyliśmy na trasę i znowu było ślisko. Normalnie przejezdny trawers okazał się na tyle obślizgły, że wyciągarka znowu poszła w ruch, a kolejne wzniesienia trzeba było pokonywać na pełnych obrotach, żeby opony mogły się czyścić z błota.  Cóż wniosek prosty, następnym razem na takie warunki założymy MT-ki.
Po drodze, Patrol Zbyszka „stracił” koło i dzięki pełnej współpracy (trzech pracowało, reszta patrzyła 🙂 – pies też) udało się koło wymienić.

IMG_2498

W miarę planowo udało się dotrzeć do Lanckorony, gdzie oczywiście o sobie przypomniał deszcz. Zrezygnowaliśmy ze zwiedzania zamku i wylądowaliśmy na dobrej kawie w Cafe Pensjonat.

IMG_2502

Tutaj pożegnali się już prawie wszyscy i tylko z załogą Mercedesa dotarliśmy do Kalwarii, gdzie w strugach deszczu zwiedziliśmy cześć zabudowań klasztornych. Cóż wszystko co dobre kiedyś się kończy i tutaj musieliśmy się pożegnać, ale podobnie jak z innymi załogami, z opcją, że jeszcze spotkamy się na trasie…,

Zatem do zobaczenia i szykujcie maszyny na następne Beskidzkie 4×4 – nowe trasy w przygotowaniu.

Offroadowy Dzień Dziecka z Beskidzkie4x4

Lenka

Miło na poinformować, że 01.06.2014 wraz z Bacówką u Harnasia organizujemy charytatywną imprezę pod hasłem Offroadowy Dzień Dziecka z Beskidzkie4x4.
Naszymi specjalnymi gośćmi będą podopieczni  Fundacji Śląskie Hospicjum dla Dzieci – nieuleczalnie chore dzieci z terenu całego województwa śląskiego
www.hospicjumdladzieci-slask.org.pl

Zapraszamy wszystkich chętnych do włączenia się w organizację imprezy – zarówno posiadaczy samochodów terenowych, którymi będziemy przewozić dzieci wraz z opiekunami po torze przy Bacówce u Harnasia oraz po okolicznych trasach jak i osoby, które w jakikolwiek sposób chcą umilić pobyt dzieciom w Bacówce.

Zapraszamy również okoliczne rodziny z dziećmi, które będą chciały spędzić ten dzień z nami oraz naszymi gośćmi.
Mamy nadzieję, że tego dnia na żadnej twarzy nie zabraknie uśmiechu.

Harmonogram Imprezy:
11:00 – 13:00 – zjazd dzieci z opiekunami
13:00 – 18:00 – przejazdy offroad dla chętnych oraz inne niespodzianki
18:00 – zakończenie imprezy

W trakcie trwania imprezy dla uczestników będzie udostępniony grill, ognisko oraz kuchnia w bacówce. Nasi sponsorzy zapewniają kiełbasę i napoje, ale jeśli ktoś ma ochotę przynieść coś własnego i podzielić się z innymi to będzie to oczywiście mile widziane.

Wszelkie pytania i zgłoszenia prosimy kierować na adres: wyprawy@beskidzkie4x4.pl